Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 listopada 2018

"Wymyśliłam cię" | RECENZJA, czyli ZAKAŹNE choroby psychiczne

Dzień dobry Czytelnicy! Rok szkolny zaczął się już dawno temu, praca wre, jednak w tym całym bałaganie nie można zapomnieć o chwili przerwy na własne przyjemności! Zapraszam na recenzję książki, jedynej w swoim rodzaju "Wymyśliłam cię".


Alex żyje w swoim świecie. Ma rodzinę, plany, marzenia oraz aparat fotograficzny, który towarzyszy jej przez cały czas. Pozornie - normalne życie. Jednak "normalne" jest ostatnim słowem jakim określiłaby się dziewczyna chora na schizofrenię. Nastolatka codziennie walczy z samą sobą, próbując odróżnić realny świat od złudzenia i wyobrażeń pochodzących z jej troszkę pokręconej głowy. Jedyne czego pragnie to normalność, ale nikt jej na nią nie przygotował. Wszystko komplikuje się gdy Alex trafia do nowej szkoły, by tam przetrwać ostatni rok liceum w taki sposób, by nikt nie dowiedział się o jej chorobie...


Powiem tak: gdy weszłam do empiku i zobaczyłam książkę, która ma tak ślicznie zrobioną okładkę - wiedziałam, że wezmę ją do ręki, by sprawdzić o czym jest.
Jednak gdy podchodząc bliżej, zobaczyłam na okładce napis "nowa ulubiona książka Johna Greena" - już wiedziałam, że ją przeczytam.

Powiem Wam więcej! Nie zawiodłam się.

Jakbyście Wy - moi czytelnicy - czuli się, gdybyście nie potrafili odróżnić świata realnego od tego we własnej wyobraźni? Nie mogąc rozszyfrować co jest prawdą, a co fałszem? Dziwnie, prawda? Idziesz ulicą, widzisz ogromnego smoka, coś czego boisz się najbardziej na świecie, a pierwsze co robisz to... upewniasz się czy ktokolwiek inny go widzi, cały czas próbując opanować krzyk, który chce wydobyć się z twojego gardła. Nikt mi tutaj nie powie, że w takiej sytuacji sztuka opanowania jest prosta.

Skoro już doszliśmy do tego, że z opanowaniem emocji w takiej sytuacji może być krucho. Jak musi czuć się osoba, która ma tak codziennie?



Książka jest napisana świetnym językiem i zwraca naszą uwagę na problemy, które za rzadko są poruszane w naszym społeczeństwie. Nie mówię tu jedynie o samej chorobie psychicznej, ale też o jej odbiorze przez społeczeństwo. Schizofrenia, depresja, bulimia - takie magiczne słowa, które automatycznie wpływają na nasze uczucia. My, jako społeczeństwo, bierzemy te choroby za coś z czym nie chcielibyśmy się spotkać, bo przecież najlepiej trzymać się jak najdalej! Jeszcze okaże się, że to zakaźne!

A teraz chwila prawdy. Coś o czym na pewno nie wiedzieliście.


Choroby psychiczne NIE są zakaźne.

Właśnie dlatego styl pisania autorki jest tak cudowny: zmusza nas do empatii, postawienia się na miejscu głównej bohaterki opowieści. Z każdą kartką, historia coraz bardziej wciąga, zaskakuje, trzyma w napięciu do ostatniego rozdziału. Piorunuje nas przekaz całej książki oraz postacie, które są wykreowane w niepowtarzalny sposób. Każde z nich ma swoje życie, problemy, z którymi muszą się uporać. Ta różnorodność bohaterów, pozwala nam spojrzeć na całą historię w zupełnie inny sposób.

Co do minusów... Nie znalazłam ich za wielu. Jedynie to, że czasem można się pogubić w akcji. Nie wiadomo co, kto, do kogo i konkretnie komu zrobił lub powiedział. Mały mętlik. Szczególnie gdy byłam w trakcie punktu kulminacyjnego książki - musiałam kilka razy wracać do początku zdania lub całego wątku. Może to kwestia tłumaczenia, może nie - trochę drażni.

Jednak dziś jest dobry dzień i nie mam już na co więcej narzekać. :)

W tej książce znajdzie się coś dla każdego: przyszłego medyka, entuzjasty romantycznych opowieści, czy osoby, która po prostu nie ma już czego czytać. Polecam wszystkim, którzy są w stanie spojrzeć prawdzie w oczy, zdrowym, chorym, tym którzy uparcie myślą o chorobach psychicznych jako "zakaźnych" i najbardziej tym - którzy nie boją się marzyć.

Wasza,

Natka

Tytuł: Wymyśliłam cię
Autor: Francesca Zappia
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: -
Strony: 391
Moja ocena: 8/10
Czytaj dalej »

środa, 22 sierpnia 2018

"Chcę być kimś! 3" | RECENZJA

Po wielu czytelniczych trudach powracam z nową recenzją! Z serią "Chcę być kimś" spotykaliśmy się na tym blogu już nie raz. Czy to w konkursach, czy to w recenzjach - to nieodłączny temat na moim kawałku sieci. Dlaczego? Bo jest to jedna z tych książek, które trzeba jak najszybciej pokazać całemu światu. Nie tylko dlatego, że seria sama w sobie jest wartościowa, ale również z tego powodu, że jeszcze czegoś takiego nie było.
Bez zbędnego przedłużania przechodzimy do recenzji...



"Chcę być kimś!" jest jedyną w Polsce serią książek motywacyjnych dla młodzieży. W każdej części autor zajmuje się czterema innymi "aplikacjami" dotyczącymi naszego życia. W poprzednich tomach, zostały omówione: kim jestem, wiara w siebie, samodyscyplina, indywidualność (tom 1) oraz cele, czas, proaktywność, pieniądze (tom 2).

Tym razem wkraczamy w nowe zagadnienia, które Michał Zawadka w swojej  publikacji bardzo szczegółowo omawia, jednocześnie rozwiązując problemy współczesnej młodzieży. Są to: "relacje", "bariery", "komunikacja" oraz "autorytety".


Wszyscy myślą, że pisanie recenzji jest czymś łatwym. Czytasz książkę, piszesz, publikujesz, odkładasz pozycję na półkę. W rzeczywistości wygląda to inaczej. Zastanawiasz się jak pokazać innym, że dana rzecz jest warta ich uwagi. Usiłujesz naprowadzić na dobrą drogę, aby ludzie zapoznali się z czymś wartościowym. Jak widzicie - to nie jest samo pisanie dla pisania.

Seria "Chcę być kimś!" jest jedną z tych wartościowych rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Pokazuje na co powinniśmy uważać lub może zmienić w swoim życiu. Michał Zawadka podejmuje się w niej czegoś, czego nikt dotąd nawet nie próbował - chce dotrzeć do młodych ludzi, pomóc im się rozwijać i jak najlepiej wykorzystać swój potencjał.

Mogę zapewnić, że ta motywująca i pełna pozytywnej energii publikacja na zawsze zmieni wasze postrzeganie świata. Adresowana zarówno do młodych jak i starszych, pisana o nas, dla nas, językiem, który zrozumie każdy, kto po nią sięgnie.


Muszę przyznać, że trzecia część "Chcę być kimś" podoba mi się najbardziej ze wszystkich trzech. Nie mam pojęcia, czy to przez poruszane w książce tematy, przez sposób przekazywania wiadomości, czy może przez to, że sama miałam z niektórymi "aplikacjami" problem. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, której możemy się spodziewać już w październiku.

Moja rada dla wszystkich Czytelników jest taka: Jeśli chcecie zmienić swoje życie, nie róbcie tego na ślepo, z pierwszym lepszym motywacyjnym tytułem znalezionym w księgarni. Zaufajcie komuś, kto już od wielu lat pomaga osobom w całej Polsce, w tym mnie, zrobić porządek z samym sobą.

Polecam gorąco wszystkim, którzy wolą być graczem, a nie pionkiem.

Natka

Tytuł: Chcę być kimś! 3
Autor: Michał Zawadka
Wydawnictwo: Mind&Dream
Seria: -
Strony: 303
Moja ocena: 10/10
Czytaj dalej »

wtorek, 17 lipca 2018

PRZEDPREMIEROWO: "Jak upolować pisarza?" | RECENZJA

Witam, kochani Czytelnicy!
Dziś przychodzę do Was z jeszcze jedną recenzją. Tym razem dowiecie się czegoś o przedpremierowym (bo do premiery zostały jakieś 2 godziny) wydaniu książki Sally Franson, jaką jest "Jak upolować pisarza?". Zapraszam do czytania!


Casey Pendergast to kobieta wielkich ambicji i absolwentka literatury. Jako dyrektor kreatywna, jest zadowolona ze swojego życia oraz pracy (tak, głównie pracy), wie czego chce i nie spocznie puki tego nie osiągnie. Jednak gdy szefowa, przydziela jej nowy projekt, błękitny ocean kampanii reklamowych, nic już nie będzie takie proste. Casey wpada w wir książek, wierszy, pisarzy i podróży po całym kraju, w czasie których będzie musiała zmierzyć się nie tylko z nowo poznanymi ludźmi i swoimi uczuciami, ale też samą sobą.


Szczerze mówiąc, miałam pewne trudności z zabraniem się do tej książki. Raz nie było czasu, raz było spotkanie, kolejnym razem byłam wykończona po całym dniu... Sporo było takich "razów".
Bardzo się cieszę, że udało mi się w końcu ją zacząć (oraz skończyć 2 dni później), ponieważ w pewnym sensie, w głównej bohaterce zobaczyłam samą siebie, a w jej otoczeniu - swoje otoczenie. Jednak może do wątku ze mną wrócimy potem.

"Nawet gdy twoje życie staje w płomieniach - spróbuj się pocieszyć, że nie marzniesz"

Trudno jest źle ocenić tą książkę. Sally Franson pisze o świecie, który dotąd dla samej literatury pozostawał raczej zamknięty. Agencje reklamowe, marki, realia pracy, pracoholizm, doświadczenia, uczucia, moralność, osobowość, media społecznościowe i to kim jesteśmy naprawdę. Tych wszystkich tematów porusza autorka  na zaledwie 376 stronach historii.

Sama powieść jest nadzwyczaj ciekawa oraz bardzo refleksyjna. Ukazuje nam realia pracy w reklamie, która wcale nie jest takia kolorowa jak mogłoby się wydawać. Zdecydowanie, nie możemy powiedzieć, że jest to książka do tzw. "luźnego" czytania i odłożenia na półkę, ponieważ aby wynieść z niej coś więcej niż samą opowieść, trzeba się skoncentrować nad postaciami oraz ich przeżyciami. Dlaczego? Bo to nie jest kolejna denna pozycja literacka! Pokazuje nam dużo więcej, niż chcielibyśmy zobaczyć. Odnosi się do dużo większej ilości problemów życiowych, niż zapewne w tej chwili mamy! Mimo wszystko, jest dość optymistyczna, bez względu na to, że główna bohaterka przeżywa zarówno dobre, jak i najgorsze w życiu chwile.

Jeżeli mam mówić o jakichkolwiek minusach tej książki (mimo, że nie ma ich wcale dużo), to będzie to dość mała ilość opisów. Z pozoru nic strasznego, sama bardzo nie lubię tych nudnych, przydługich przedstawień miejsc i osób, ale tutaj jest ich na tyle mało, że aż (dziwnym trafem) zwróciło to moją uwagę. Jednak obiektywnie patrząc - nie ma to praktycznie żadnego wpływu na komfort czytania tej książki, która pozostaje świetnym dziełem wspaniałej autorki, po której twórczość będę sięgać jeszcze wiele razy.

Poruszająca, miejscami wulgarna i do bólu prawdziwa - oto moje zdanie na temat "Jak upolować pisarza?". Polecam tę historię każdej osobie, która chce bliżej przyjrzeć się branży reklamowej, a może nawet poznać samą siebie...


Natka

Tytuł: Jak upolować pisarza?
Autor: Sally Franson
Wydawnictwo: Znak
Seria: -
Strony: 376
Moja ocena: 8/10


Czytaj dalej »

poniedziałek, 18 czerwca 2018

"Żółwie aż do końca", czyli bakterie są fuj | RECENZJA

Cześć mole książkowe! Dziś poniedziałek, przed nami początek ostatniego tygodnia przed upragnionymi wakacjami. Aby trochę osłodzić najbliższe kilka dni, przychodzę do Was z  recenzją kolejnej książki Johna Greena, która przez samego autora jest przedstawiana jako najbardziej osobista ze wszystkich jego dotychczasowych publikacji. A mówimy tu o "Żółwie aż do końca".


Aza Holmes to zwykła  nie taka zwykła amerykańska nastolatka. Ma matkę, najlepszą przyjaciółkę Daisy oraz niewygodną fobię dotyczącą bakterii. Dzień w dzień ucieka od swoich lęków oraz bólu jakim była przedwczesna utrata ojca. Tak idąc przez życie trafia na swojego dawnego znajomego Davisa Picketta, którego ojciec jakiś czas temu niespodziewanie zaginął. Chcąc, nie chcąc Aza trafia w sam środek wydarzeń, które na zawsze ją odmienią. Jak poradzi sobie z własnymi lękami?

John Green nigdy nie stawia na łatwiznę. Nawet jeśli fabuła historii zdaje się być prosta i przewidywalna, zawsze autor potrafi nas zaskoczyć zwrotem akcji lub  zakończeniem. To samo obserwujemy w "Żółwie aż do końca", które jest doskonałym przykładem na to, że książka może być prawdziwym arcydziełem. Świetnie napisana, do czego myślę, że nie muszę się odnosić. Poza tym: zaskoczyła mnie znakomita narracja tej opowieści. Wczuwając się w myśli i zachowania głównej bohaterki John Green przeszedł samego siebie. O co mi chodzi? Pomyślcie, jak wielu z Was, młodych zdrowych ludzi, byłoby w stanie wczuć się w sytuację osoby, która jest nadłamana psychicznie? Takiej, bojącej się wyjść z domu lub uścisnąć komuś dłoń w obawie przed tym, że zachoruje, a potem umrze na jakąś egzotyczną chorobę, jeżeli nie umyje jej przynajmniej 2 razy. Wątpię, że każda spotkana na ulicy osoba potrafiłaby wczuć się, a co dopiero opisać jakąś historię z perspektywy osoby z takim problemem.



Trzeba powiedzieć, że "Żółwie aż do końca" nie jest kolejną z serii ckliwych, wzruszających i doprowadzających do rozbicia psychicznego czytelnika książek. :) W tej publikacji autor postawił na refleksje i przemyślenia jakie ma wzbudzać ta książka. Po jej przeczytaniu zaczęłam się zastanawiać nad sprawami, o których nigdy dotąd nie pomyślałam. Otwiera oczy na świat, który nas otacza i na rzeczy, które z pozoru wydają się nieważne.

Ogromnie ciekawa jest też postać Azy Holmes (naszej głównej bohaterki) oraz jej relacji z innymi ludźmi. Jej sposoby radzenia sobie z lękiem, nietolerowanie bliskości, osobliwa walka z bólem - to właśnie czyni ją i całą historię tak nietypową oraz cudowną zarazem .

Kolejną rzeczą, która sprawia, że nie można się od tej książki oderwać jest połączenie codzienności ze sprawami nadzwyczajnymi. Bohaterowie mierzą się zarówno miłością, lękami, rodziną, jak i z utratą bliskich czy zaginięciem pewnego ważnego człowieka.

Naprawdę gorąco polecam tę pozycję, jednocześnie dziwnie się czując, bo nie jestem w stanie powiedzieć złego słowa o tej książce. Wciągająca, inspirująca, refleksyjna, miejscami przerażająca, ale trzymająca w napięciu do ostatniej kartki i dłużej...


Natka

Tytuł: Żółwie aż do końca
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Seria: -
Strony: 299
Moja ocena: 10/10


Czytaj dalej »

niedziela, 22 kwietnia 2018

"Nerve" | RECENZJA

Dzisiaj, wraz z recenzją książki "NERVE" przypomnę o bardzo ważnym dla XXI wieku temacie. Ta kwestia, choć bardzo dla nas istotna, jest zdecydowanie za mało poruszana. Można powiedzieć, że wręcz ignorowana przez dzisiejszy świat. O czym mówimy? O manipulacji.



Vee jest typową szarą myszką. Pracuje za kulisami w teatrze i za wszelką cenę nie chce się wychylać poza swoją "bezpieczną strefę". Jednak po tym przyłapuje przyjaciółkę z chłopakiem, w którym dziewczyna jest zakochana, postanawia zmienić swoje życie.
NERVE to taka gra w prawdę i wyzwanie, tylko bez elementu prawdy.
Po wykonaniu pierwszego zadania z gry "Nerve" dziewczyna wpada w wir niebezpiecznych wydarzeń, od których nie jest już w stanie uciec.



Akcja książki jest osadzona w świecie praktycznie identycznym jak nasz. Wyimaginowana jest jedynie gra, której uczestnicy, aby zdobyć wymarzone buty, gadżety czy samochody wykonują różne zadania, które nagrane przez innych uczestników trafiają do sieci.

Powiem Wam, że "Nerve" to jedna z tych książek, które są "pięćdziesiąt na pięćdziesiąt". Ciężko jest ją ocenić, ponieważ w niektórych fragmentach jest cudowna i świetnie się ją czyta, natomiast w innych widzimy całkowity zjazd w dół i nie możemy połapać się w akcji.

Na pewno bardzo pozytywną rzeczą w tej książce jest to, że mamy do czynienia z szybko rozwijającą się akcją, co ceni sobie większość czytelników. Epizody nie ciągną się mozolnie zajmując kolejne kartki i przyprawiając potencjalnego czytelnika o "absencję czytelniczą"*. Moglibyśmy to uznać za zaletę, jednak sprowadza się do tego też jedna z wad książki "NERVE".

Gdy spróbujesz pominąć choć jedną stronę akcji, zapewniam, że całkowicie zgubisz się w tym co kto powiedział lub gdzie teraz jest. Szczególnie w ostatnich rozdziałach książki miałam wrażenie jakby była ona pisana na siłę.

Kolejnym pozytywnym argumentem dotyczącym książki jest poruszanie tematów bezpośrednio dotyczących nas, naszego aktualnego życia. Jesteśmy manipulowani. potrafimy nadstawiać karku tylko po to, aby dostać za darmo parę butów lub grę, w którą od zawsze chcieliśmy zagrać.
Ostatnio, gdy uczyłam się o "funkcjach mass media" natknęłam się na funkcję "opiniotwórczą", która tak mniej więcej polega na tworzeniu przez portale, artykuły, wywiady i inne, naszej opinii na dany temat. Wyobraźcie sobie teraz, że wszystko co do tej pory przeczytaliście miało Was nastawić na jakiś konkretny tok myślenia. Teraz pytanie. Czy już czujesz się manipulowany? :)

Cieszę się, że znalazła się w końcu książka, która w tak ciekawy sposób dotyka tego tematu. Nie mówi wprost, lecz po jej przeczytaniu ma się śmieszne wrażenie bycia obserwowanym, takie, że wcześniej nie mogliśmy logicznie myśleć, byliśmy pod władzą opinii kogoś innego.

Książkę polecam wszystkim ciekawym, szczególnie, jeśli temat manipulacji i kontroli własnego życia was zaciekawił. Jeżeli tak, to zapraszam również do zapoznania się z recenzją książki "Chcę być kimś". Jestem pewna, że przypadnie Wam do gustu!

Tytuł: "Nerve"
Autor: Jeanne Ryan
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Seria: -
Strony: 294
Moja ocena: 5/10 ~duży + za tematykę!

Natka

P.S. Chciałam Was wszystkich bardzo przeprosić za moją nieobecność. Ten rok szkolny był dla mnie wyjątkowo trudny, jednak po wszystkich przygodach powracam z podwójną dawką energii do działania! Dostałam również Wasze emaile (anati146@gmail.com), więc tak - wracam na bloga oraz tak - będę na tegorocznych Warszawskich Targach Książki :) Pozostaje tylko jedno pytanie... Z kim z Was się widzę?

*Absencja czytelnicza- stan czytelnika, który objawia się nie rozumieniem ani kawałka czytanego tekstu, potocznie zwany "spaniem nad książką", powiązane z "próby zrozumienia fizyki".
Czytaj dalej »

niedziela, 24 grudnia 2017

"Confess" Colleen Hoover | RECENZJA i życzenia dla moich Czytelników

Wesołych Świąt Kochani! 
Dzisiaj przychodzę z kolejną recenzją. Jednak przed tym, chciałam Wam wszystkim życzyć wesołych świąt, spędzonych w rodzinnym gronie, zdrowia, szczęścia, jak najwięcej książek, żebyście nigdy nie przestali marzyć i nie bali się spoglądać z uśmiechem w przyszłość, jak bohaterka naszego dzisiejszego wpisu.

"Confess" Colleen Hoover


Owen nie ma wielkich życiowych planów. Oddaje się sztuce i swojej otwieranej raz do roku galerii, w której obrazy są inspirowane niecodziennymi wyznaniami. 

Auburn nigdy nie miała łatwego życia. W ciągu chwili straciła wszystko co sprawiało, że była szczęśliwa. Chłopaka, dom, a teraz jeszcze syna, dla którego codziennie ma jeszcze siłę wstawać i męczyć się ze swoim własnym życiem. Zjawia się w życiu Owena w momencie idealnym - gdy ten szuka asystentki na otwarcie swojej galerii. Jak potoczą się ich losy? Co jesteśmy w stanie poświęcić dla miłości? A może asystentka wybierze kogoś innego...

Rzadko czytam książki więcej niż 2 razy. W ostatnich latach duża ich część jest pisana na siłę, bez pomysłu i, co najgorsze, według konkretnego schematu. Autorzy nie myślą nad stworzeniem czegoś nowego i niepowtarzalnego. Wolą zrobić coś co dobrze się przyjmie i mieć pewność, że zadziała, przynosząc im zyski. Czyż nie tak działa ostatnimi czasy przemysł wydawniczy? 

Natomiast (Bogu dzięki) istnieją jeszcze pisarze, którym chodzi o coś więcej niż tylko zarobek. Mogę śmiało powiedzieć, że Colleen Hoover, która stoi już od jakiegoś czasu na czele rankingu moich ulubionych autorów, ani trochę się do nich nie zalicza. 


Książka "Confess" przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Oprócz świetnego jak zawsze pióra samej autorki, nieprzewidywalność akcji, tajemnice i pogoń za marzeniami robią swoje. Cała opowieść robi na czytelniku niesamowite wrażenie. Zachwyca, przeraża, smuci i rozwesela jednocześnie. Fabułę można porównać do owoców pracy Johna Greena i jego absolutnie nieprzewidywalnych zakończeń np. w "Gwiazd Naszych Wina". 

Co do schematów, o których mówiłam... hmm... pisałam wcześniej - w "Confess" część akcji opiera się na anonimowych wyznaniach napisanych przez czytelników samej autorki, która podzieliła się nimi ze światem w swojej nowej książce. Jest to tym bardziej ciekawe, gdy zaczynamy się zastanawiać nad głębszym sensem opowieści. Otwieramy oczy i widzimy zarówno dobre jak i straszne rzeczy, które dzieją się na tym świecie. Poświęcenie, ból, miłość i troska to tylko niektóre z nich. 


Książkę polecam wszystkim otwartym na coś nowego i nietuzinkowego, więc jeśli w czasie ferii świątecznych chcecie się czymś pozachwycać to biegnijcie do księgarni po tę książkę!

Natka

Tytuł: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Seria: -
Strony: 300
Moja ocena: 9/10


Czytaj dalej »

sobota, 23 grudnia 2017

"Chcę być kimś! 2 | RECENZJA

Seria "Chcę być kimś!" już wielokrotnie przewijała się przez mój kawałek sieci, więc dzisiaj, po dłuuuugiej nieobecności, przychodzę do Was z recenzją kolejnej jej części! Moją opinię o części 1 możecie zobaczyć TUTAJ

"Chcę być kimś! #2" 

"Chcę być kimś!" jest jedynym cyklem książek motywacyjnych dla młodzieży w Polsce. Absolutnie niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju seria, w której każda część opowiada o 4 innych "aplikacjach" życia. 

W części drugiej spotykamy się z rozdziałami dotyczącymi celów, czasu, proaktywności i pieniędzy. Jak zwykle, odpowiada na wszystkie nasze pytania oraz wątpliwości, obalając bezsensowne myślenie, chcące sprowadzić nas na dno. 


Utrzymując moją opinię po recenzji pierwszej części powiem, że książka "Chcę być kimś! #2" jest jednym z moich najbardziej udanych zakupów. W dzisiejszym świecie nie obejdziemy się łatwo bez znajomości samego siebie. Aby gdzieś dotrzeć, spełnić swoje marzenia potrzebujemy nie tylko przysłowiowej "kupy szczęścia", ale również umiejętności wyznaczania celów, rozsądnego gospodarowania czasem i pieniędzmi i proaktywnej postawy. Bez tych elementów nie jesteśmy w stanie wiele dla siebie zrobić. 

Kiedy skończyłam czytać kolejny tom autorstwa Michała Zawadki usiadłam na łóżku i pomyślałam: "Wow, już nigdy nie będę tym samym człowiekiem! Ten gość wie jak dotrzeć do ludzi..." Jestem pewna, że przynajmniej połowa z Was, czytając to w tym momencie myśli sobie "Taaa jasne..." albo "Kolejna genialna książka motywacyjna, co?". BŁĄD. Szczerze - nigdy nie byłam przekonana do książek motywacyjnych. Uważałam, że 80% autorów pisze je tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Strata czasu na czytanie o tym jak ktoś dorobił się wielkiej fortuny. 

Mimo, że nadal uważam, że 80% rzeczywiście tak robi, mogę śmiało powiedzieć, że Michał Zawadka wraz ze swoja serią absolutnie się do nich nie zalicza. Jeśli chcecie wydostać się z labiryntu schematów i kłamstw - jak najszybciej zabierajcie się za czytanie! 

P.S. Jeżeli musicie kupić komuś prezent gwiazdkowy na ostatni moment... Biegnijcie do księgarni!

Przecież warto być kimś.

Natka

Tytuł: "Chcę być kimś! #2 czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone "
Autor: Michał Zawadka
Wydawnictwo: Mind&Dream
Seria: "Chcę być kimś! czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone"
Strony: 286
Moja ocena: 10/10
Czytaj dalej »

wtorek, 20 czerwca 2017

"Cudowne i osobliwe przypadki Avy Lavender" | RECENZJA

Nadszedł nareszcie czas nowy wpis! Postanowiłam dziś zająć się książką, do której kupna przymierzałam się już od bardzo długiego czasu:

"Cudowne i osobliwe przypadki Avy Lavender"


    Avy jest zwykłą dziewczyną. No... nie do końca. Wszystko byłoby w niej idealnie normalne, gdyby nie fakt, że urodziła się ona ze skrzydłami. Jednak nie o tym będziemy czytać na pierwszych stronach książki. Wracamy kilkadziesiąt lat wstecz, poznając dzieje rodziny bohaterki.
   Odizolowana od społeczeństwa, w niewielkim miasteczku, dziewczyna pragnie poznać swoją historię na tyle, by znaleźć odpowiedzi na wiele nękających ją pytań.
   Niezwykłe zdarzenia oraz cudowne przypadki pozwalają dowiedzieć się nastolatce kim tak naprawdę jest.

Co przydarzy się Avy?
 Kim jest tajemniczy Nathaniel Sarrows? 
Czy Ava znajdzie odpowiedzi na swoje pytania? 

Zacznijmy od tego, że nie ma pojęcia od czego zacząć, bo... szczerze mówiąc: nie tego spodziewałam się po tej książce. Sięgając po nią na półkę, sądziłam, że będzie to dość zwyczajna opowieść o prawie zwyczajnej dziewczynie ze skrzydłami. Powiedzmy, że troszeczkę (mega-troszeczkę) się pomyliłam.

Trzeba powiedzieć, że koncepcja w jakiej książka jest napisana jest dość oryginalna, a zarazem naprawdę ciekawa. Chodzi mi tutaj o cofnięcie się do (miejscami krwawej) historii rodziny Avy Lavender. Pomimo opisu kawałka historii cała książka jest napisana w narracji pierwszoosobowej. Osobiście uwielbiam takie publikacje! Można poznać myśli bohatera i wczuć się w jego rolę. :)

Jednak tutaj pomimo owej narracji naprawdę brakuje nam odczuć głównej bohaterki, jej myśli i (nie wierzę, że to mówię...) opisów, ponieważ duża część opowieści sprowadza się do "zjadłam", "zrobiłam", "poszłam", co mnie tutaj naprawdę boli.

Rzeczą jak najbardziej na plus jest to, że nie spotykamy się tu z błędami logicznymi (pomimo zawiłości historii) oraz pisowni, co czyni tę książkę znacznie lepszą od "Zapomnianej Miłości", którą zrecenzowałam TUTAJ.

Pomimo cudownej grafiki i faktury okładki, która jak najbardziej spełnia swoje zadania (przyciąga czytelnika), muszę powiedzieć, że przynajmniej w mojej opinii - książka jest lekko porypana.

Sam zamysł  - jak najbardziej ok. Natomiast ostrzegam, że mamy tu do czynienia z dużą ilością szaleńców i wariatów! W pewnym sensie ma to też swoje dobre strony, bo autorka uwydatnia w tekście wiele wad ludzkich, ale bez przesady... Pomimo to postacie są całkiem dobrze i nietuzinkowo wykreowane.

Jeśli chodzi o rozwój wydarzeń to nie ma zbyt wiele do narzekania, natomiast kilka miesięcy po przeczytaniu książki nie byłam w stanie przypomnieć sobie z niej nic poza strasznym punktem kulminacyjnym całej opowieści. I bynajmniej nie chodzi tu o to, że moja pamięć mnie zawodzi :)

Według mnie książka jest mocno średnia i dziwię się, że zebrała aż tak wiele pozytywnych opinii. Wiem jednak, że ma ona także swoich wielkich zwolenników, dlatego tych co nie zdążyli jeszcze przeczytać tej książki zachęcam do tego, aby np. wypożyczyli ją z biblioteki - aby potem nie żałować, że mogli za to kupić coś znacznie lepszego. :)

Zdecydowanie nie polecam osobom ze słabymi nerwami, hemofobią oraz tym bardzo wrażliwym. Jeśli jednak jesteście ciekawi - czytajcie! A potem podzielcie się ze mną opinią! Zachęcam do napisania na mój mail: anati146@gmail.com :)


Tytuł: "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"
Autor: Leslye Walton
Wydawnictwo: Sine Qua Non (SQN)
Seria: -
Moja ocena: 4/10

Natka




Czytaj dalej »

niedziela, 18 czerwca 2017

"Chcę być kimś!"| RECENZJA

Po ostatnich Targach i BOOK HAUL'ach, przyszedł czas na nową recenzję! Zajmę się dzisiaj książką, która wpadła w moje ręce właśnie na Warszawskich Targach Książki. Tym razem jest to

"Chcę być kimś!" Michała Zawadki


"Chcę być kimś! czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone" jest jedyną serią książek motywacyjnych dla młodzieży w naszym kraju. I choć dla niektórych może nie wydawać się niczym specjalnym, określenie "pozory mylą" jest tu naprawdę trafne :) 


"Publikacja swoją treścią pyta, odpowiada, prowokuje do myślenia i działania. " 
~ lubimyczytac.pl
Każda część serii mówi o 4 różnych "aplikacjach" życia. W pierwszej części znajdziemy np. "Kim jestem? "Wiara w siebie", "Samodyscyplina" oraz "Indywidualność". Na pierwszy rzut oka może się to wydawać podobne do innych książek motywacyjnych jakie ciągle widujemy na rynku, ale seria "Chcę być kimś" w żadnym stopniu nie przypomina nudnych pogadanek w stylu "Jesteś coś wart! Gdy uwierzysz w siebie wszystko będzie spoko!", "Popatrz, jak ja mogłem to ty też!". Skupia się raczej na "wirusach" i nieprawidłowościach w naszym codziennym myśleniu. Oprócz tego znajdziemy tu mnóstwo ciekawych zadań, grafik i przemyśleń, które tylko umilają spotkanie z tą książką.

Muszę powiedzieć, że w swoim życiu, zdążyłam już przeczytać kilka książek motywacyjnych i wiecie co? 
ŻADNA z nich ani trochę nie przypominała i nie dorównywała serii Michała Zawadki. Dlaczego? Zaraz się dowiecie...
Z publikacjami typowo motywacyjnymi spotykamy się ostatnio bardzo często. A to nowy bestseller w księgarni, a to kolejna pozycja w bibliotece, którą już tyle osób chwaliło! Wszystko byłoby świetnie, gdyby autorzy, ludzie którzy doszli do tego rzekomego sukcesu, nie pisali tego wszystkiego na "odwal się". Co my, czytelnicy, wyniesiemy z książki, która mówi nam w kółko: "Jesteś świetny już teraz! Wykorzystaj to!" lub "Odniesiesz sukces!"

Tym co wyróżnia serię "Chcę być kimś" jest brak pustego gadania. Tutaj nie zobaczysz "Kluczem do sukcesu jest wiara w siebie", tylko dowiesz się jak tę wiarę w siebie uzyskać i jak pokonywać własne bariery!

Po przeczytaniu tej książki usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć. To właśnie wtedy dotarło do mnie ile mam jeszcze do zrobienia, co muszę poprawić i nad czym pracować aby dojść do prawdziwego sukcesu! Własnego sukcesu! Od tej publikacji otrzymałam znacznie więcej niż spodziewałam się otrzymać. 
Podsumowując, mogę śmiało polecić książkę wszystkim, którzy chcą być kimś! 


Tytuł: "Chcę być kimś! czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone"
Autor: Michał Zawadka
Wydawnictwo: Mind&Dream
Seria: "Chcę być kimś! czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone"
Strony: 250
Moja ocena: 10/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 27 lutego 2017

Matczyna miłość, czyli recenzja "Dziecko Wspomnień"

Dziś przychodzę do Was z nową recenzją! Opowiem o książce, którą dostałam w ramach BOOK TOUR organizowanego przez Monikę z bloga A to ci... wynalazek! A jest to:

Dziecko Wspomnień

    Diana wiedzie szczęśliwe życie. Ma pracę, w której się spełnia, kochającego męża, a teraz nawet córeczkę Grace. Jednak gdy Brian wyjeżdża za granicę jej życie staje na głowie. Musi pogodzić pracę i rodzinę, jednocześnie dbając o swoje zdrowie psychiczne, bojąc się, że skończy tak samo jak jej matka.
   Sama z dzieckiem i opiekunką Niną musi podołać wielu wyzwaniom, macierzyństwu oraz... prawdzie, którą, jak jej się wydaje, ukrywają przed nią najbliżsi.

Mieliście kiedyś tak, że książka, po której spodziewaliście się czegoś banalnego z całkiem prostym zakończeniem, okazała się całkowitym szokiem? Ja doznałam takiego szoku wczoraj, gdy skończyłam czytać tę historię...

Książka nie jest z gatunku tych powieści, obok których można przejść obojętnie. Duża dawka emocji oraz wiele refleksji pojawiających się w trakcie jej czytania tylko zachęca do dalszego zagłębiania się w lekturze "Dziecka Wspomnień".

Mamy tu także do czynienia z idealnym wręcz piórem autorki, która w równym stopniu bierze pod uwagę wydarzenia jak i uczucia matki.
Dzięki narracji pierwszoosobowej (którą zresztą
uwielbiam :)) wczuwamy się w trudną rolę samotnej matki pracoholiczki z niepewną przyszłością. Czytając o przeżyciach Diany i jej rodziny możemy zapoznać się od podszewki z wieloma sprawami, o których w codziennym życiu nie myślimy lub... nie chcemy myśleć!

Ogółem: wciągająca, nietuzinkowa i zaskakująca!
Po pochłonięciu książki na pewno łatwiej będzie zrozumieć czytelnikom to, czym jest matczyna miłość, opieka nad dzieckiem i strach przed przyszłością.

Dzieło Steeny Holmes proponuję zarówno małym (ale nie zbyt małym :), dużym, młodzieży, dorosłym... wszystkim!

Po lekturę polecam sięgać tylko wtedy, gdy już upewnicie się, że na pewno macie dużo czasu tylko dla siebie! Nie chcemy przecież, by ktoś przerwał nam w połowie... ostatniej kartki. :)

A Wy? Czytaliście już tą książkę? A może chcielibyście abym jakąś zrecenzowała? Dajcie znać w komentarzach!
Aby być na bieżąco z nowymi wpisami zapraszam na oficjalną stronę bloga.

Natomiast jeśli chcielibyście poczytać więcej ciekawych recenzji zajrzyjcie na portal: kobieceporady.pl (kultura)!

Tytuł: Dziecko Wspomnień
Autor: Steena Holmes
Seria: - 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ocena: 10/10


Post napisany we współpracy z portalem kobieceporady,pl

Czytaj dalej »

sobota, 24 grudnia 2016

Miłość i strata, czyli recenzja "Powód by oddychać" :)

Wreszcie mam czas, więc teraz, jak pewnie zauważyliście, publikuję post za postem! :) Muszę nadrobić te wszystkie zaległości! A skoro "Jaka Wigilia taki cały rok" to pomyślałam, że tym bardziej muszę dziś wstawić kolejny wpis!

Dzisiaj przychodzę do Was z... nową recenzją! Tym razem będzie to...

"POWÓD BY ODDYCHAĆ"
Znalezione obrazy dla zapytania oddechy 1

    Książka pt. "Powód by oddychać" opowiada o nastoletniej Emmie, mieszkającej u swojego wujka i ciotki, którzy... powiedzmy, że nie są dobrymi opiekunami (lepiej sprawdzili by się w jakimś horrorze.. np. "Kiedy gasną światła" - w roli Diany oczywiście XD).

   Dziewczyna woli trzymać się z daleka od imprez i osób innych niż jej przyjaciółka Sara.  Woli się skupić tylko na nauce, by dostać się na swoje wymarzone studia. Gdy w jej życie niespodziewanie wkracza Evan, wszystko staje do góry nogami. Co się stanie? Czy Emma odważy się przeciwstawić wujostwu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając "Powód by oddychać".

„Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej. Jak do tego doszło, że Evan Matthews z dnia na dzień wywrócił mój stabilny świat?”

   Ta książka wywarła na mnie nie małe wrażenie. Cudowna i wciągająca opowieść, przez którą zarwałam ostatnią noc :)

   No dobrze, ale zacznijmy od początku. (Moje motto- Jak nie wiesz od czego zacząć to zacznij od okładki!)

    Rzeczą, która na pierwszy rzut oka przyciąga nas do książki, jest zdjęcie na okładce. O tym czego po niej oczekiwać pisałam już tutaj! Gdy byłam w księgarni nie mogłam oderwać wzroku od tej publikacji (jednak moje sumienie postanowiło mi w porę przypomnieć, że nie mam pieniędzy na kupno tej książki... PO CO KOMU SUMIENIE JA SIĘ PYTAM XD -  feralnie zdobyłam ją 12.12. jako prezent na moje urodziny :) ).
    Jeszcze nie spotkałam się z tym, aby tak mnie ciągnęło do jakiejś książki bez wcześniejszego przeczytania jej opisu. :)

    Co do historii: książka jest bardzo różnorodna. Pokazuje zarówno dobro, jak i zło. Miłość i ból. To co znosi w domu Emma, przerosłoby już dawno wielu z nas. Znajdziemy tu pełen wachlarz uczuć miotających główną bohaterką. Jeśli chodzi o bohaterów -  jestem zadowolona. Są oni wiarygodni i, co najważniejsze, nie przesadzeni.

    Akcja szybko się rozwija, co ceni sobie większość czytelników. Dawno żądna książka mnie tak nie wciągnęła. Nie przeczytanie choćby jednej strony grozi pogubieniem się w akcji, więc uważajcie! :)

Jeśli chcesz poznać piękną opowieść o miłości i stracie. Zachęcam do przeczytania
"Powód by oddychać"!




Tytuł: Powód by oddychać
Autor: Rebecca Donovan
Seria: Oddechy
Wydawnictwo: Feeria
Moja ocena: 9/10

P.S. A propos Wigilii! Pochwalcie się w komentarzach jakie książki dostaliście w prezencie! To co ja otrzymałam znajdziecie na moim instagramie!


Natka 💜💙💜

Czytaj dalej »

niedziela, 30 października 2016

Genialna masakra czyli, recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Witajcie czytelnicy!
Jak wiecie, z nocy z 21/22 października miało miejsce szczególne dla nas, książkoholików, wydarzenie. Jakie? Zapewne już wszyscy wiedzą, że chodzi o...

POLSKĄ PREMIERĘ 
"HARRY POTTER I PRZEKLĘTE DZIECKO"




    19 lat minęło od Bitwy o Hogwart. Ile przez ten czas zdążyło się zmienić? Cóż... praktycznie wszystko...
    Jak sam tytuł wskazuje książka mówi o przygodach syna Harry'ego jakim jest Albus Severus Potter.
    Po wyjątkowo ciekawej Ceremonii Przydziału, życie Albusa nie będzie już takie samo. Jak sprostać dziedzictwu, niepowodzeniom i oczekiwaniom? A może problem nie tkwi w Albusie?

"Wow... Potter? W Slytherinie?"
    Jak wszyscy wiemy, pierwotnie Harry Potter i Przeklęte Dziecko miało być tylko i wyłącznie przedstawieniem dopełniającym losy bohaterów po śmierci Czarnego Pana. Jednak, głownie dzięki namolności fanów serii, wydano scenariusz sztuki.

    Jejku, jaka ja byłam szczęśliwa, kiedy otrzymałam egzemplarz kolejnej części przed 22 października. Jak to się stało? Podziękujmy wszystkim za istnienie anglojęzycznych księgarni w Polsce. Mimo, że książka była po angielsku pochłonęłam ją w 2 dni. (Ludzie - przecież to Harry Potter). Niestety nie udało mi się opublikować recenzji wcześniej, ponieważ - sami wiecie jak to jest - szkoła, testy lub brak weny twórczej.  Nareszcie kolejna pozycja z TBR - odznaczona (Jesienny TBR)

    Wracając do Harry'ego:
    Wielu z nas, najpewniej irytuje fakt, że książka, tak naprawdę jest scenariuszem. Tak, kiedy słyszy się hasło "Rowling" oraz "kolejna książka" od razu przewidujemy na coś niezwykłego, oryginalnego, magicznego i wciągającego. Przy wielkim darze do pisania, jaki ma J.K. Rowling, aż trudno uwierzyć, że Przeklęte Dziecko to tylko scenariusz! Niestety, już nie mamy na to wpływu.

    Muszę powiedzieć, że ta nowa publikacja nie spełniła moich oczekiwań. Najbardziej zwróciłam uwagę na spójność tekstu i fabuły (jednak, ciężko jest zrecenzować scenariusz XD)  i powiem, że nie jest z tym najlepiej. Historia jest dość pogmatwana. W pewnych momentach nie można się połapać o co chodzi. Zachowanie bohaterów - w wielu przypadkach irracjonalne. Dlaczego? Ponieważ nikt o zdrowych zmysłach by się tak nie zachował! Kiedy coś się dzieje nikt nie stoi, jak pacan, w jednym miejscu, zastanawiając się co się dalej stanie!

   Więcej o minusach tej książki nie chcę mówić, bo to wykończy psychicznie i mnie, i Was...
Przechodząc do zalet, powinnam wspomnieć, że choć zachowania bohaterów mogą być nielogiczne, to uczucia są o wiele lepiej opisane (jeśli możemy to nazwać opisem). Uważam, że jeśli o to chodzi to autorzy scenariusza bardzo się spisali. Przedstawiono tutaj idealnie reakcję człowieka na wiele sytuacji, z którymi mamy styczność prawie każdego dnia!
   Kolejnym plusem jest... zakończenie. Pokazuje ono, że problem nie zawsze leży w innej osobie, tylko w nas, ponieważ to my, nie byliśmy w stanie dostrzec jej starań i zaakceptować ją taką jaką jest.

   Według mnie, kolejna część Harry'ego Pottera jest istną masakrą jeśli chodzi o fabułę i niedopracowane wątki, ale opisywana w książce historia oraz morał, którego nie można tu pominąć sprawia, że mamy ochotę na jeszcze więcej.

Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Autor: J.K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany
Seria: Harry Potter (scenariusz sztuki)
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Moja ocena: 5/10

Kochani, jeśli chcecie być na bieżąco z nowymi postami, to serdecznie zapraszam Was na blogowego Facebook'a oraz Google+!

Natka


*zdjęcie pierwsze zapożyczone z Google Grafika
Czytaj dalej »

piątek, 21 października 2016

Codziennie kimś innym, czyli recenzja książki "Każdego Dnia" :)

Po wielu (głównie szkolnych) trudach, przychodzę do Was z nową recenzją. Tym razem przedstawiam Wam książę pt. "Każdego Dnia"! 


Wyobraź sobie, że każdego dnia budzisz się jako ktoś inny. Zawsze o północy zmieniasz miejsce zamieszkania, rodziców, szkołę i... ciało. Jak to możliwe?

    A jest zwykłym nastolatkiem mieszkającym w Stanach Zjednoczonych. 
Hmm... Przyznaję, to zdanie nie jest do końca prawdziwe.

Powinno ono raczej brzmieć tak: "A" jest "podróżującym" po całych Stanach Zjednoczonych nastolatkiem, który w jednym miejscu nie mieszka dłużej niż 24 godziny. (Teraz lepiej)

   Dlaczego? Kto to wie... Codziennie budzi się z nowym imieniem i nazwiskiem, nową rodziną i nowym życiem. Jego świat jest ograniczony do pojęć "przetrwać" oraz "nie wychylać się".
 Jednak każde spokojne życie, w końcu musi być czymś zachwiane.
Gdy pewnego dnia "A" budzi się w ciele Justin'a, jego życie staje do góry nogami. W ciągu najpiękniejszych 24 godzin jego życia poznaje Rhiannon.
Nareszcie znalazł on kogoś z kim chciałby być każdego dnia. Jak to wszystko się skończy? Czy A zdoła powiedzieć dziewczynie kim jest? Dowiecie się czytając książkę "Każdego Dnia"!



  Dziś zacznę recenzję od samego tytułu. Dobry wybór nie jest czasem taki prosty. Raz nazwa nie ma nic wspólnego z opowieścią,a innym razem... dobrze, nie będę się już rozpisywać, przecież wspominałam o tym tutaj.
"Każdego dnia" - co jak co, lecz ja uważam, że lepiej nie można było wybrać. Każdego dnia w innym ciele - każdego dnia w innym życiu. Okładka też jest ciekawa - od razu przyciąga wzrok. Wiecie ile razy opierałam się chęci kupienia jej w księgarni?

 "Przyszłaś tu tylko na zwiady - nic nie kupuj", albo " Muszę to przeczytać, ale lektura jest na jutro... pojutrze tu przyjdę" 
Błędne koło... W końcu mój problem sam się rozwiązał: dostałam tą książkę w prezencie! XD
A teraz... nareszcie mogę ją tutaj opisać! Właśnie, - wracając do opisu - co wy myślicie na ten temat? Czy tytuł i fabuła musza mieć ze sobą związek? A może nadalibyście inny tytuł tej książce? Piszcie! Chętnie poznam wasze zdanie!

Teraz to już naprawdę musimy wrócić do tematu. :)

  Trzeba wspomnieć, że opowieść wciąga od pierwszej do ostatniej kartki. Jest to taka typowa książka na długie zimowe lub jesienne wieczory. 
Muszę przyznać, że pomysł autora książki mnie zaskoczył. Historia życia i uczuć człowieka, który codziennie o północy zmienia swoje ciało. Niecodzienne, ale intrygujące. 
   Narracja, jest tu pierwszoosobowa, dzięki czemu, zaczynamy myśleć o tym, jak się czuje dana postać, o tym co my byśmy zrobili na jej miejscu. Niektóre książki, jak widać, potrafią wpływać na psychikę człowieka. :)
   Akcja opowieści toczy się wręcz w idealnym tempie - raz wszystko toczy się z zawrotną szybkością, a innym razem, wolno, tak jakby autor nie chciał pominąć żadnego szczegółu sytuacji w jakiej znalazła się postać. 
   Uważam, że jest to wielka zaleta, ponieważ tak samo jest w naszym życiu - jedne momenty ulatują w mgnieniu oka, natomiast inne trwają i trwają, jakby nie miały się kończyć (np. typowa lekcja matematyki :) ). 

   Zalety już powiedziane: ciekawy pomysł, fabuła, sposób pisania. Jakie są wady? Znalazłam tylko jedną: nie mam jeszcze na półce kolejnej części! (która jest opisem sytuacji z perspektywy Rhiannon).
   No... niniejszym ogłaszam, że jeden z punktów jesiennego TBR został spełniony! Możecie go znaleźć tutaj :)
   Zachęcam wszystkich do czytania!

Tytuł: Każdego Dnia
Autor: David Levithan
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Moja ocena: 9/10

Jeśli chcecie być na bieżąco z wiadomościami o moim blogu to zapraszam na mój profil:

Pozdrowienia dla wszystkich książkoholików!
Natka
Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 września 2016

Czternastolatka pisze, czyli recenzja Zapomnianej Miłości :)

Cześć Wam Książkoholicy!

Pewnie zauważyliście, że od dłuższego czasu mnie tu nie było. Dlaczego? Winowajców jest dwóch. Pierwszym z nich jest oczywiście nauka. A właściwie jej ogrom, który spłynął na mnie po wakacjach. Drugim, a zarazem ostatnim, winowajcą jest... książka, o której zaraz Wam opowiem.
Jeśli chcecie wcześniej dowiadywać się o wpisach i recenzjach to zapraszam na mój profil w GOOGLE+ oraz na FACEBOOK-u :)

"Zapomniana Miłość"


Amnezja.
Okrutna chorobna odbierająca ludziom to, co dla nich najważniejsze - wspomnienia.

"Nazywasz się Melissa Evans, masz dziewiętnaście lat, skończyłaś szkołę. W tym momencie jesteś w szpitalu. Podobno spadłaś z dachu i uderzyłaś głową o chodnik.* Masz amnezję. I wiemy, że niczego nie pamiętasz."

    Jak to jest? Obudzić się ze snu i nic nie pamiętać. Nie wiedzieć jak się nazywasz, gdzie jesteś i czy zdałaś maturę. Jak TY czułbyś się kiedy Twoi przyjaciele, rodzice przedstawiali Ci się na nowo?
  Melissa budzi się w szpitalnym łóżku nie pamiętając kompletnie nic. Wokół niej stoją ludzie, których, według niej, nigdy wcześniej nie widziała. Jedni podobno są jej przyjaciółmi, inni podają się za znajomych, a kolejna dwójka osób za rodziców.
  Bliscy dziewczyny, (albo raczej osoby, które się za nich podają) próbują pomóc odnaleźć się jej w "nowym życiu", ale... czy będzie ono takie samo jak wcześniej. Czy Melissa pokona dręczące ją wątpliwości? A może "przyjaciele" coś przed nią ukrywają?

    Ze względu na to, że nie mam pojęcia od czego zacząć - zacznę od okładki.
    Jak właściwie powinna wyglądać okładka? Jak dla mnie powinna przyciągać uwagę, a jednocześnie nie zrażać do książki. Być schludna, ale nie całkiem prosta. Jedną z najważniejszych, według mnie, rzeczy jest to, aby zdjęcie na okładce miało cokolwiek wspólnego z tytułem lub zawartością.
   W takim razie jaką okładkę powinna mieć książka opowiadająca o dziewczynie z amnezją? Nie takie proste, prawda? :)  Jeśli byłaby to opowieść o jakiejś innej fabule, to podejrzewam, że byłoby trochę łatwiej. Z powodu, że sama nie potrafiłabym wymyślić nic lepszego, uważam, że taka okładka, pomimo wszystko jest dobrym wybrnięciem z sytuacji.

   Historia pokazana w tej książce bardzo mnie zaintrygowała. W końcu nie na co dzień tracimy pamięć. Uważam, że fabuła książki jest świetna - główna bohaterka zapomina o wszystkim co wydarzyło się do tej pory, na nowo poznaje wszystkie znane jej wcześniej osoby, ale... czuje, że coś tu jest nie tak. Czy tylko mi tak bardzo podoba się pomysł na tę historię?
    No właśnie... "pomysł".
    Pomysł oraz wykonanie - dwie główne części książki. Największe rozczarowanie jest wtedy, gdy pomysł jest świetny, a wykonanie kiepskie.
    Niestety, muszę przyznać, że właśnie na tym polegało MOJE rozczarowanie.
    Wiem, że autorka książki ma 14 lat i mam do niej wielki szacunek za to, że wydała już kilka książek. Natomiast nie moim zadaniem jest tu oceniać samą autorkę, tylko owoce jej pracy. 
    Książa jest dość kiepsko napisana. Brak dużego zasobu słownictwa czyni tu ogromne pustki. Powtórzenia, nielogiczne wyrażenia - to wszystko wpływa na ocenę czytelnika. To co okropnie irytowało mnie w tej książce to slang młodzieżowy. Dobrze, nastolatkowie używają go codziennie, ale w tej książce jest tego ZA DUŻO!
    Na początku tego wpisu, napisałam, że ta książka była jednym z dwóch winowajców, przez których nie było mnie tu przez dwa tygodnie. Dlaczego? Bo nie byłam w stanie jej przeczytać. Postanowiłam rzucić wszystkie inne powieści, aby skończyć tą jedną i napisać o niej recenzję.                   Dlaczego? Ponieważ nie znoszę zostawiać historii w połowie przeczytanej. To tak, jakby zjeść jabłko w połowie, a resztę wyrzucić. Zawzięłam się, ale przez moją nadmierną ambicję, czytanie zajęło mi DWA TYGODNIE. To chyba mój rekord nowy rekord. XD

    Ogólnie: Polecam tylko osobom z mocnymi nerwami. Pomimo to jestem pełna podziwu dla naszej młodej pisarki, że napisała książkę.  Dla niektórych może się to wydawać jakąś błahostką, bo przecież już z kilkoma takimi przypadkami świat miał do czynienia. Jednak niezależnie od tego czy ta książka się komuś podoba czy nie, jest to powód do dumy!

Tytuł: Zapomniana Miłość
Autorka: Milena Malek
Seria: -
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 3/10

Natka


Zapraszam Was na blogowego instagrama, którego znajdziecie tutaj :)




*Czy tylko mi się wydaje, że lekarze NIGDY nie mówią "podobno" lub "chyba"?
Czytaj dalej »

sobota, 3 września 2016

Problem problemem, czyli recenzja Yellow Bahama w Prążki

Po kilku dniach rozłąki, przychodzę do Was z nową recenzją:
Yellow Bahama w Prążki


  • "Co zrobić gdy nauczycielka cię nie lubi?
  • Co zrobić gdy jesteś gruba i wyśmiewają się z ciebie?
  • Jak radzić sobie z rodzicami, którzy bardziej kochają swojego kota od ciebie? (...)
  • Jak wytłumaczyć swojej przyjaciółce, że przyjaźń nie polega tylko na tym, że ja jej daję spisywać lekcje?"
    Jakie problemy może mieć nastolatka? Dla większości ludzi są to po prosu błahostki, z którymi młodzi nie potrafią sobie radzić. Każdy ma inne problemy! Czy przez to możemy stwierdzić, że np. nie jest to prawdziwy problem? Jednym przeszkadza to z kim siedzą w ławce, a innym to, że w automacie do kawy od wieków nie ma cappuccino...
   Apeluję już na samym początku: NIE LEKCEWAŻCIE CUDZYCH PROBLEMÓW!
   Hania jest nastolatką, która ma dystans do siebie i do świata. W szkole nie układa jej się tak, jakby chciała, chłopak, w którym jest zakochana, nie zwraca na nią uwagi, przyjaciółka nie jest przyjaciółką, a waran zabiera jej miejsce w domu.
   Co zrobić? Jak poradzi sobie z tą cała sytuacją?

   Zacznijmy może od tego, aby nie czytać tej książki w zimowe wieczory, bo będzie to skutkować porannym niewyspaniem (teoria została sprawdzona w praktyce w dniu 26.12.2015).
   A teraz do rzeczy: Po przeczytaniu Yellow Bahama w Prążki,  trudno jest powiedzieć cokolwiek o stylu pisania Ewy Nowak. Dlaczego? Ponieważ książka składa się z e-maili wysłanych przez nastolatkę do pisarki.
   Jedynym co w tej chwili mogę zrobić, to zapewnić wszystkich moich czytelników, że z tą książką, autorka ani trochę nie zeszła z przedstawianego przez nią (jak dla mnie dość wysokiego) poziomu.
   Były już pamiętniki, dzienniki, SMS-y, ale z e-mailami spotykam się dopiero teraz. Jest to, według mnie bardzo oryginalny pomysł, a czym byłaby Ziemia bez oryginalności i nowych pomysłów? Pewnie nadal Ziemią, ale byłoby o wiele nudniej. (A epoka kamienia łupanego nadal by trwała) :)
   Przechodząc do samej historii: Jest ciekawa i bardzo wciągająca. Na tyle ciekawa i wciągająca, że nie można się od niej oderwać. Raz ciąg dalszy jest przewidywalny, a raz niekoniecznie, ale... co tu dużo mówić? Nasze życie jest identyczne. A przecież nie jesteśmy w stanie ocenić życia danego człowieka. Krytycy nie oceniają postaci. Mają za zadanie ocenić całą powieść. Co prawda, nie uważam się za krytyka książkowego, ale tak samo nie mogę powiedzieć nic na temat życia i wyborów danego bohatera. Nie powiem Wam czy zachował się, źle czy dobrze, bo tak naprawdę nie jesteśmy w stanie do końca wejść w myśli bohatera, prawda?

"Takiego dostałam SMS-a. Zaraz go sobie ściągnę do komputera i zachowam na zawsze."

  Ogólnie - bardzo polecam tą książkę tym, którzy uważają, że ich życie jest nieciekawe. Przekonają się, że każda historia może zmienić się w świetną powieść.

"Bardzo chciałabym, aby powstała książka o mnie. To takie moje marzenie. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem nadmiernie oryginalna, ale trzeba podążać za swoimi marzeniami, czyż nie?"


Tytuł: Yellow Bahama w Prążki
Autor: Ewa Nowak
Seria: -
Wydawnictwo: Czarna Owca
Moja ocena: 10/10

Natka


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia