Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 grudnia 2017

"Confess" Colleen Hoover | RECENZJA i życzenia dla moich Czytelników

Wesołych Świąt Kochani! 
Dzisiaj przychodzę z kolejną recenzją. Jednak przed tym, chciałam Wam wszystkim życzyć wesołych świąt, spędzonych w rodzinnym gronie, zdrowia, szczęścia, jak najwięcej książek, żebyście nigdy nie przestali marzyć i nie bali się spoglądać z uśmiechem w przyszłość, jak bohaterka naszego dzisiejszego wpisu.

"Confess" Colleen Hoover


Owen nie ma wielkich życiowych planów. Oddaje się sztuce i swojej otwieranej raz do roku galerii, w której obrazy są inspirowane niecodziennymi wyznaniami. 

Auburn nigdy nie miała łatwego życia. W ciągu chwili straciła wszystko co sprawiało, że była szczęśliwa. Chłopaka, dom, a teraz jeszcze syna, dla którego codziennie ma jeszcze siłę wstawać i męczyć się ze swoim własnym życiem. Zjawia się w życiu Owena w momencie idealnym - gdy ten szuka asystentki na otwarcie swojej galerii. Jak potoczą się ich losy? Co jesteśmy w stanie poświęcić dla miłości? A może asystentka wybierze kogoś innego...

Rzadko czytam książki więcej niż 2 razy. W ostatnich latach duża ich część jest pisana na siłę, bez pomysłu i, co najgorsze, według konkretnego schematu. Autorzy nie myślą nad stworzeniem czegoś nowego i niepowtarzalnego. Wolą zrobić coś co dobrze się przyjmie i mieć pewność, że zadziała, przynosząc im zyski. Czyż nie tak działa ostatnimi czasy przemysł wydawniczy? 

Natomiast (Bogu dzięki) istnieją jeszcze pisarze, którym chodzi o coś więcej niż tylko zarobek. Mogę śmiało powiedzieć, że Colleen Hoover, która stoi już od jakiegoś czasu na czele rankingu moich ulubionych autorów, ani trochę się do nich nie zalicza. 


Książka "Confess" przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Oprócz świetnego jak zawsze pióra samej autorki, nieprzewidywalność akcji, tajemnice i pogoń za marzeniami robią swoje. Cała opowieść robi na czytelniku niesamowite wrażenie. Zachwyca, przeraża, smuci i rozwesela jednocześnie. Fabułę można porównać do owoców pracy Johna Greena i jego absolutnie nieprzewidywalnych zakończeń np. w "Gwiazd Naszych Wina". 

Co do schematów, o których mówiłam... hmm... pisałam wcześniej - w "Confess" część akcji opiera się na anonimowych wyznaniach napisanych przez czytelników samej autorki, która podzieliła się nimi ze światem w swojej nowej książce. Jest to tym bardziej ciekawe, gdy zaczynamy się zastanawiać nad głębszym sensem opowieści. Otwieramy oczy i widzimy zarówno dobre jak i straszne rzeczy, które dzieją się na tym świecie. Poświęcenie, ból, miłość i troska to tylko niektóre z nich. 


Książkę polecam wszystkim otwartym na coś nowego i nietuzinkowego, więc jeśli w czasie ferii świątecznych chcecie się czymś pozachwycać to biegnijcie do księgarni po tę książkę!

Natka

Tytuł: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Seria: -
Strony: 300
Moja ocena: 9/10


Czytaj dalej »

sobota, 24 grudnia 2016

Miłość i strata, czyli recenzja "Powód by oddychać" :)

Wreszcie mam czas, więc teraz, jak pewnie zauważyliście, publikuję post za postem! :) Muszę nadrobić te wszystkie zaległości! A skoro "Jaka Wigilia taki cały rok" to pomyślałam, że tym bardziej muszę dziś wstawić kolejny wpis!

Dzisiaj przychodzę do Was z... nową recenzją! Tym razem będzie to...

"POWÓD BY ODDYCHAĆ"
Znalezione obrazy dla zapytania oddechy 1

    Książka pt. "Powód by oddychać" opowiada o nastoletniej Emmie, mieszkającej u swojego wujka i ciotki, którzy... powiedzmy, że nie są dobrymi opiekunami (lepiej sprawdzili by się w jakimś horrorze.. np. "Kiedy gasną światła" - w roli Diany oczywiście XD).

   Dziewczyna woli trzymać się z daleka od imprez i osób innych niż jej przyjaciółka Sara.  Woli się skupić tylko na nauce, by dostać się na swoje wymarzone studia. Gdy w jej życie niespodziewanie wkracza Evan, wszystko staje do góry nogami. Co się stanie? Czy Emma odważy się przeciwstawić wujostwu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając "Powód by oddychać".

„Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej. Jak do tego doszło, że Evan Matthews z dnia na dzień wywrócił mój stabilny świat?”

   Ta książka wywarła na mnie nie małe wrażenie. Cudowna i wciągająca opowieść, przez którą zarwałam ostatnią noc :)

   No dobrze, ale zacznijmy od początku. (Moje motto- Jak nie wiesz od czego zacząć to zacznij od okładki!)

    Rzeczą, która na pierwszy rzut oka przyciąga nas do książki, jest zdjęcie na okładce. O tym czego po niej oczekiwać pisałam już tutaj! Gdy byłam w księgarni nie mogłam oderwać wzroku od tej publikacji (jednak moje sumienie postanowiło mi w porę przypomnieć, że nie mam pieniędzy na kupno tej książki... PO CO KOMU SUMIENIE JA SIĘ PYTAM XD -  feralnie zdobyłam ją 12.12. jako prezent na moje urodziny :) ).
    Jeszcze nie spotkałam się z tym, aby tak mnie ciągnęło do jakiejś książki bez wcześniejszego przeczytania jej opisu. :)

    Co do historii: książka jest bardzo różnorodna. Pokazuje zarówno dobro, jak i zło. Miłość i ból. To co znosi w domu Emma, przerosłoby już dawno wielu z nas. Znajdziemy tu pełen wachlarz uczuć miotających główną bohaterką. Jeśli chodzi o bohaterów -  jestem zadowolona. Są oni wiarygodni i, co najważniejsze, nie przesadzeni.

    Akcja szybko się rozwija, co ceni sobie większość czytelników. Dawno żądna książka mnie tak nie wciągnęła. Nie przeczytanie choćby jednej strony grozi pogubieniem się w akcji, więc uważajcie! :)

Jeśli chcesz poznać piękną opowieść o miłości i stracie. Zachęcam do przeczytania
"Powód by oddychać"!




Tytuł: Powód by oddychać
Autor: Rebecca Donovan
Seria: Oddechy
Wydawnictwo: Feeria
Moja ocena: 9/10

P.S. A propos Wigilii! Pochwalcie się w komentarzach jakie książki dostaliście w prezencie! To co ja otrzymałam znajdziecie na moim instagramie!


Natka 💜💙💜

Czytaj dalej »

piątek, 21 października 2016

Codziennie kimś innym, czyli recenzja książki "Każdego Dnia" :)

Po wielu (głównie szkolnych) trudach, przychodzę do Was z nową recenzją. Tym razem przedstawiam Wam książę pt. "Każdego Dnia"! 


Wyobraź sobie, że każdego dnia budzisz się jako ktoś inny. Zawsze o północy zmieniasz miejsce zamieszkania, rodziców, szkołę i... ciało. Jak to możliwe?

    A jest zwykłym nastolatkiem mieszkającym w Stanach Zjednoczonych. 
Hmm... Przyznaję, to zdanie nie jest do końca prawdziwe.

Powinno ono raczej brzmieć tak: "A" jest "podróżującym" po całych Stanach Zjednoczonych nastolatkiem, który w jednym miejscu nie mieszka dłużej niż 24 godziny. (Teraz lepiej)

   Dlaczego? Kto to wie... Codziennie budzi się z nowym imieniem i nazwiskiem, nową rodziną i nowym życiem. Jego świat jest ograniczony do pojęć "przetrwać" oraz "nie wychylać się".
 Jednak każde spokojne życie, w końcu musi być czymś zachwiane.
Gdy pewnego dnia "A" budzi się w ciele Justin'a, jego życie staje do góry nogami. W ciągu najpiękniejszych 24 godzin jego życia poznaje Rhiannon.
Nareszcie znalazł on kogoś z kim chciałby być każdego dnia. Jak to wszystko się skończy? Czy A zdoła powiedzieć dziewczynie kim jest? Dowiecie się czytając książkę "Każdego Dnia"!



  Dziś zacznę recenzję od samego tytułu. Dobry wybór nie jest czasem taki prosty. Raz nazwa nie ma nic wspólnego z opowieścią,a innym razem... dobrze, nie będę się już rozpisywać, przecież wspominałam o tym tutaj.
"Każdego dnia" - co jak co, lecz ja uważam, że lepiej nie można było wybrać. Każdego dnia w innym ciele - każdego dnia w innym życiu. Okładka też jest ciekawa - od razu przyciąga wzrok. Wiecie ile razy opierałam się chęci kupienia jej w księgarni?

 "Przyszłaś tu tylko na zwiady - nic nie kupuj", albo " Muszę to przeczytać, ale lektura jest na jutro... pojutrze tu przyjdę" 
Błędne koło... W końcu mój problem sam się rozwiązał: dostałam tą książkę w prezencie! XD
A teraz... nareszcie mogę ją tutaj opisać! Właśnie, - wracając do opisu - co wy myślicie na ten temat? Czy tytuł i fabuła musza mieć ze sobą związek? A może nadalibyście inny tytuł tej książce? Piszcie! Chętnie poznam wasze zdanie!

Teraz to już naprawdę musimy wrócić do tematu. :)

  Trzeba wspomnieć, że opowieść wciąga od pierwszej do ostatniej kartki. Jest to taka typowa książka na długie zimowe lub jesienne wieczory. 
Muszę przyznać, że pomysł autora książki mnie zaskoczył. Historia życia i uczuć człowieka, który codziennie o północy zmienia swoje ciało. Niecodzienne, ale intrygujące. 
   Narracja, jest tu pierwszoosobowa, dzięki czemu, zaczynamy myśleć o tym, jak się czuje dana postać, o tym co my byśmy zrobili na jej miejscu. Niektóre książki, jak widać, potrafią wpływać na psychikę człowieka. :)
   Akcja opowieści toczy się wręcz w idealnym tempie - raz wszystko toczy się z zawrotną szybkością, a innym razem, wolno, tak jakby autor nie chciał pominąć żadnego szczegółu sytuacji w jakiej znalazła się postać. 
   Uważam, że jest to wielka zaleta, ponieważ tak samo jest w naszym życiu - jedne momenty ulatują w mgnieniu oka, natomiast inne trwają i trwają, jakby nie miały się kończyć (np. typowa lekcja matematyki :) ). 

   Zalety już powiedziane: ciekawy pomysł, fabuła, sposób pisania. Jakie są wady? Znalazłam tylko jedną: nie mam jeszcze na półce kolejnej części! (która jest opisem sytuacji z perspektywy Rhiannon).
   No... niniejszym ogłaszam, że jeden z punktów jesiennego TBR został spełniony! Możecie go znaleźć tutaj :)
   Zachęcam wszystkich do czytania!

Tytuł: Każdego Dnia
Autor: David Levithan
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Moja ocena: 9/10

Jeśli chcecie być na bieżąco z wiadomościami o moim blogu to zapraszam na mój profil:

Pozdrowienia dla wszystkich książkoholików!
Natka
Czytaj dalej »

środa, 24 sierpnia 2016

Co jeśli, czyli recenzja "Odkąd cię nie ma"

Co jeśli Twoja przyjaciółka wyjedzie nic nie mówiąc?
Co jeśli nie da znaku życia?
Co jeśli już jej nie zobaczysz?


    Zbliża się lato. Emily jest przekonana, że spędzi je w towarzystwie swojej najlepszej przyjaciółki - Sloane. Los postanawia jednak pokrzyżować jej piękne plany.
    Em od kilku dni nie może skontaktować się z przyjaciółką. Na jej podjeździe nie ma samochodu, a w domu brak żywego ducha. 
    Jedyną rzeczą jaką pozostawiła po sobie Sloane, to lista rzeczy, których Em nigdy by nie zrobiła. Licząc na to, że wypełnienie listy pomoże jej znaleźć przyjaciółkę, dziewczyna postanawia zmierzyć się ze swoimi lękami. W czasie tej przygody jej życie diametralnie się zmienia. 

    Co się stanie? Kogo pozna Emily? Czy zdoła znaleźć swoją przyjaciółkę?
Tego wszystkiego dowiecie się czytając "Odkąd cię nie ma".

   Książka ogromnie mi się podobała, Jest ciekawa i trzyma w napięciu aż do ostatniej strony.
Ogółem: lektura świetna na wakacje. Radzę czytać tę historię tylko w dni wolne, zmniejszając przez to ryzyko zabrania książki przez nauczyciela w trakcie lekcji.
   Łatwa i przyjemna. Tekst nie jest zagmatwany, przez co można łatwo odnaleźć się w historii. 
   Jeśli chodzi o samą fabułę, to muszę powiedzieć, że troszkę mnie zaskoczyła, ponieważ nigdy nie natknęłam się na podobną książkę. Tym lepiej! Nareszcie coś nowego! :)


"-Wczoraj rozmawialiśmy z waszym tatą o... Scott, jak to się stało, że ten temat się pojawił?-Chodziło o to, że wypaliła się twoja lampka do czytania."

   Postacią, która najbardziej przypadła mi do gustu jest Frank. Idealne odwzorowanie tego, czym jest przyjaźń i troska. Widać u niego różnicę: jak zachowuje się w towarzystwie przyjaciół, a jak przy innych osobach. Właśnie to czyni tego bohatera bardziej wiarygodnym, a co za tym idzie - bardziej ludzkim. :)
    Jedynym minusem, który zaobserwowałam w tej książce jest to, że ZA DŁUGO TRZYMA W NAPIĘCIU! :)
    Jak widzicie nie mam większych zastrzeżeń, ponieważ książka naprawdę mi się podobała. :D
    Polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy boją się zaryzykować.

Mam nadzieję, że spodobała się Wam ta recenzja. Zachęcam do komentowania!
Chętnie przyjmę też Wasze pomysły na wpisy. (możecie skorzystać z komentarzy lub formularza kontaktowego znajdującego się po lewej stronie) Kolejny post już za kilka dni. :)
Natka

Tytuł: Odkąd cię nie ma
Autor: Morgan Matson
Seria: -
Wydawnictwo: Jaguar
Moja ocena: 9/10


Czytaj dalej »

niedziela, 17 lipca 2016

Herbata Szczęścia, czyli książka idealna na wakacje

    Herbata Szczęścia to opowieść o Szklarce, wychowance Wyspy Sierot, będącej ogromnie utalentowaną artystką. Jej życie, od czasu opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania, wydaje się w miarę normalne i poukładane. Ma swoje mieszkanie, służącą, a także tony klientów.
    Wszystko jednak zmienia się kiedy dziewczyna dostaje dziwne zlecenie od człowieka, który chce pozostać anonimowy. Dotyczy ono namalowania legendarnej rośliny zwanej Herbatą Szczęścia. "Jak można namalować coś, co podobno nie istnieje? "
    Aby dowiedzieć się czegoś o bajkowej roślinie Szklarka postanawia powrócić na Wyspę Sierot. Jednak, co jeśli powrót pociągnie za sobą jeszcze więcej niewiadomych? Co stanie się z jej ukochanym hrabią Sedunem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce "Herbata Szczęścia" Agnieszki Grzelak.
    W trzech słowach: tajemnicza, romantyczna i niezrównana. Książka jest świetna! Szczególnie polecam osobom, które chorują na tzw. WN - Wakacyjną Nudę :)
Ciekawie napisana, trzyma w napięciu do samego końca. Gorąco zachęcam do przeczytania, lecz uważajcie - większość z Was nie będzie w stanie się oderwać! (Ja tylko potwierdzam tę regułę :) - aktualnie czekam, aż w mojej bibliotece pojawi się kolejna część cyklu: "Córka Szklarki")

"Stworzona specjalnie dla tych, którzy nie boją się marzyć."

Natka

Tytuł: Herbata Szczęścia (tom I)
Autorka: Agnieszka Grzelak
Wydawnictwo: W Drodze
Cykl: Blask Corredo
Moja ocena: 9/10
P.S. Komentujcie! Jestem ciekawa Waszego zdania!
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia